Referat – Początki biura „Papierowy Motyl”

Referat – Początki biura „Papierowy Motyl” - Maks Rymarczyk


Na wstępie chciałbym powiedzieć kilka słów o sobie. Nazywam się Maks Rymarczyk. Pochodzę z Łodzi i mam obecnie 12,5 lat.
Nie byłem taki sam jak inne dzieci w moim wieku. Do tej pory np. nie umiem grać w piłkę.
Miałem za to wiele innych zainteresowań. Budowałem własne skomplikowane konstrukcje z klocków LEGO, grałem w gry na konsoli m. in. w gry z serii „Fable”. Stąd np. wziął się pomysł na jeden z projektów. Interesowało mnie, także moje miasto, w którym mieszkałem.
Wtedy poznałem Piotrka. Ja wciągałem go w swoje zainteresowania, a on mnie w swoje. Nasza przyjaźń rozwijała się z dnia na dzień. Chodziliśmy bardzo często w różne zakątki Łodzi. Uwielbialiśmy podziwiać piękno tego miejskiego krajobrazu o historii przemysłu włókienniczego.
Szczególną uwagę przykuła nam jednak Piotrkowska – Centrum. Fascynowały nas wysokie drapacze chmur takie jak Mbank tower, Orion, czy sławny Manhattan. Robiliśmy też inne rzeczy. Robiliśmy najpierw sprawdziany z wiedzy o nas samych, a później z wiedzy z innych dziedzin. Łączyło nas, także duże poczucie humoru, co widać w niektórych postach.
W końcu od dawna zaczęliśmy chodzić na świetlicę. Zawsze wchodząc na jej teren, wchodziłem do biura wychowawców i chwaliłem się moimi pracami i zainteresowaniami. Często zostawałem w soboty po zajęciach, by drukować materiały.
Byłem z Piotrkiem tak zainteresowany Łodzią, grą i innymi rzeczami, że udało mi się ustanowić z nich projekty. Pierwszym uchwalonym projektem było „Fable 4”. Polegało ono na tworzeniu kontynuacji gry z tej serii. Gra mi się podobała ze względu na fabułę i inne możliwości gamingowe (czytaj: gejmingowe). Pomyślałem, że innym, także spodobałaby się ta gra. Postanowiłem drukować materiały z poprzedników serii, pisałem nawet postacie, miejscowości, misje i możliwości do tworzonej gry w skromnym notatniku na telefonie. Drugim projektem było „Nowe Miasto Łódź”, które ma na celu utrwalić wiadomości o Łodzi i jej historii. Trzecim projektem była „Edukacja po koleżeńsku”, której głównym celem jest tworzenie sprawdzianów, kartkówek, dyktand i wypracowań dla swoich rówieśników, opracowanych przeze mnie i Piotrka na zamówienie.
Ostatecznie coś z tego wynikło. Dzięki temu, że jeden z wychowawców świetlicy podsunął mi pomysł, by opowiedzieć innym o moich projektach. Wiedzieliśmy, że żeby ujawnić swoje projekty i prace musielibyśmy mieć warunki i musielibyśmy się promować. Od jakiegoś czasu z Piotrkiem bawiliśmy się w biuro. To, także nam dało do myślenia, by stworzyć firmę.
Zaczęliśmy chodzić często do Auchana na zakupy. Kupywaliśmy segregatory, bloki techniczne, rysunkowe i kolorowe,kredki, mazaki, długopisy, inne artykuły szkolne i biurowe. Ja miałem za bojowe zadanie zajmować się stroną internetową naszego biura i fanpagem na facebooku. Jednak musieliśmy nazwać biuro. Do dzisiaj istnieje post: Skąd wzięła się nazwa biura? - gdzie macie wszystko opisane. Bardzo ważną rolę w biurze pełniły dekoracje i wystrój. To miało zadecydować, które biuro mielibyśmy wybrać jako główną siedzibę. Zaczęliśmy robić i przywieszać kolorowe, papierowe łańcuszki, wieszać mini koperty na przypomnienia. Robiliśmy też gazetki comiesięczne, tablice ogłoszeń, małe kalendarze z ważnym wydarzeniami Bardzo istotną rzeczą w biurze były porządek i funkcjonalność. Miało być wygodnie podczas pracy. Gdy zrobiliśmy porównanie, ustaliliśmy, że moje biuro będzie lepsze jako główny wolontariat PM. Ja jako posiadacz głównej siedziby miałem więcej obowiązków niż Piotrek. Zajmowałem się stroną internetową, wyposażeniem biura, wymyślaniem projektów drukowaniem.
I tak biuro istnieje do dzisiaj, a wydarzenia powyżej odbywały się niedawno. Za pomoc w stworzeniu biura dziękuję p. Agnieszce Baranowicz, Dari Pawlak, p Zuzannie Motylewskiej oraz wszystkim dzieciom ze świetlicy przy ul. Odolanowskiej. Podziękowania należą się, także p. Paulinie Rybińskiej ze świetlicy przy ul Gdańskiej i Piotrkowi – mojemu przyjacielowi.


Dziękuję i pozdrawiam, Maks Rymarczyk

Komentarze